Nazywam się Klaudia i jestem grubaską [Zapowiedź kanału na YouTube]

Cześć, nazywam się Klaudia i jestem grubaską.

Jeżeli jesteś lub byłaś grubaską, poniżej opisałam nieco swojej historii, która może cię zainteresować 🙂

ja-86-kg

 

Coming out

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem rozpoczęcia kanału na YouTube, jednak miałam kilka obaw. Przede wszystkim odkrywanie samej siebie w tak werbalny sposób jest barierą chyba dla każdego człowieka. Materiały video to już nie statyczne zdjęcia, jak na facebooku czy chowanie się za słowem pisanym na blogu. Ostatecznie jednak stwierdziłam, że jeżeli mój „coming out” miałby komukolwiek pomóc w życiu, to warto zaryzykować i wyjść poza własną strefę komfortu.

Na wstępie zdecydowałam się pokazać moją metamorfozę. Przyznam, że oglądając zdjęcia z przeszłości czułam na początku ogromny wstyd – jak mogłam doprowadzić się do takiego stanu w tak młodym wieku… Pamiętam doskonale te codziennie wyrzuty sumienia, złe samopoczucie, w sumie to nawet nienawiść do samej siebie. Nie wiem, czy szczupłe osoby są w stanie zrozumieć, jak czują się grubasy. Najgorszy tak na prawdę był stan psychiczny, który wynikał wprost z mojego odbicia w lustrze. Po czasie mogę stwierdzić, że otyłość jest straszną chorobą, gdyż wpływa destrukcyjnie głównie na psychikę. Fizyczne niedogodności i choroby, które są ich następstwem są niczym w porównaniu do stanu psychicznego, w jakim potrafi znaleźć się otyły człowiek.

Do tego wszystkiego dochodzą ograniczenia, które sama sobie narzucałam. Nie schudnę, nie dam rady, nie lubię warzyw, nie wyobrażam sobie picia kawy bez cukru. Wydawało mi się, że tylko ja mam problem z otyłością, że inne kobiety mają szczęście i mogą jeść co chcą, a nie utyją. Wokoło widziałam tylko szczupłych ludzi, co jeszcze bardziej pogłębiało moją depresję i brak samoakceptacji.

Łatwo przyszło, łatwo poszło – czyli jak głupota głupotę głupotą poganiała…

Nigdy więcej nie chciałabym wrócić do tej sytuacji, a powiem wam, że w ciągu kilku lat próbowałam kilkunastu diet, zawsze z efektem jojo i co raz głębszą depresją. Z każdą redukcją było co raz ciężej i ciężej. Każdy sukces na wadze kończył się powrotem do starych nawyków żywieniowych i jeszcze szybszym powrotem utraconych kilogramów. Przez lata walki z nadwagą popełniłam chyba wszelkie dietetyczne błędy i głupoty. Byłam na diecie Dukana, Kwaśniewskiego, kopenhaskiej, łykałam sibutraminę (Meridia, Zelixa), głodziłam się. Cóż… każda z tych diet na swój chory sposób była skuteczna pod warunkiem jej przestrzegania. Jednakże żadna z nich nie była w stanie nic zmienić w moim życiu, skoro każdy sukces świętowałam pizzą. Żadna z tych diet nie była zdrowa i w rezultacie wyrządzała więcej szkody mojemu ciału niż pożytku. Z pewnością poruszę ten temat bardziej szczegółowo w którymś z najbliższych filmów.

ja 53 kg

The monster inside me

Moja definitywna przemiana zaczęła się od odkrycia tematu zdrowej żywności. I od uświadomienia sobie jeszcze jednej cholernie ważnej rzeczy. Nazywam się Klaudia i jestem grubaską. I ta świadomość musi podążać za mną przez całą resztę mojego życia. Nie ważne czy ważę 53 kg, czy noszę rozmiar 36. Otyłość to nic innego jak uzależnienie od niezdrowego stylu życia i jedzenia. Uzależnienie takie samo jak alkoholizm czy hazard. Czai się gdzieś w odmętach mojej psychiki, siedzi cichutko, ale tam jest i już nigdy się ze mną nie rozstanie. Dziś wiem też, że wystarczy chwila nie uwagi ażeby ponownie wkręcić się w spiralę niezdrowego jedzenia, przybierania kilogramów i nieskończonego obiecywania sobie, że od poniedziałku koniec z tym. Ale życie nie polega na tym, żeby żyć w ciągłym strachu przed śpiącym we mnie potworem. Jak sobie z tym poradziłam? Pasją. Dieta przestała być karą za grzechy, a fascynującym stylem życia. Oswoiłam swojego potwora czyniąc sobie z niego największego przyjaciela. Gdyby nie on, gdyby nie otyłość nigdy nie miałabym szansy prowadzić zdrowej diety. Nigdy nie doświadczyłabym tylu błędów i nie odnalazła właściwej drogi w życiu, dzięki której mogę cieszyć się wymarzoną figurą nastolatki. Wymarzona figura to jedno, drugie nie mniej ważne to moje samopoczucie i zdrowie. Depresja to tylko mroczne wspomnienie z przeszłości, a z lekarzami widuję się wyłącznie na badaniach profilaktycznych, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że właściwa dieta to klucz do zdrowia. Nareszcie jestem szczęśliwa.

Dziś sama uczę innych, jak mają dbać za pomocą diety o siebie, swoje zdrowie i jak mają przywrócić swoje ciało do pożądanego wyglądu. Piszę diety, bloga, w którym dzielę się zdobytą i stale pogłębianą wiedzą. Swoim świadectwem staram się motywować. Efekty innych osób w postaci zgubionych kilogramów i wielu miłych słów na temat tego czego inni dowiedzieli się za pośrednictwem bloga i moich porad jest dla mnie motywacją do jeszcze większej pracy nad sobą.

A tu zapowiedź mojego kanału na youtube:

Komentarze (9)

  • Odpowiedź

    super:)gratuluję siły! mi jej brak

  • Odpowiedź

    Klaudia, podziwiam Cię z całego serca! Taka zmiana życia musiała wymagać ogromnego wysiłku i determinacji, a to z kolei świadczy o Twoim niezłomnym charakterze. Wyglądasz przepięknie i cieszę się, że to nie chwilowa zmiana tylko nowoodkryta pasja. Gratuluję i chylę czoła!!

  • Odpowiedź

    Jakie wzrostu jesteś kochana ?

    • 155 cm 🙂

  • Odpowiedź

    Hej! BARDZO Cię podziwiam i gratuluję! musisz być bardzo mądrą kobietą.Ja jestem teraz na takiem etapie jak Ty zanim zaczęłaś przygodę z odchudzaniem-czuje ze musze cos zmienić tylko nie wiem jak zacząć.mam prośbę jeśli możesz podaj mi swojego e-maila,chętnie opisałabym Tobie moją sytuację bo czuję ze pomożesz mi zmienić siebie! mój e-mail agatad11@o2.pl pozdrawiam Agata

    • Wysłałam Ci maila 😀

      Serdecznie pozdrawiam
      Klaudia

  • Odpowiedź

    Ja widzę pewne zalety pierwszej fotki. Mianowicie dużo ciała do kochania 😉 Jednak od pewnego czasu jestem mniej zachłanny, wprowadziłem zasadę jedzenia mniejszą łyżeczką, to też drugie zdjęcie teraz bardziej mi się podoba. Gratki 🙂

  • Odpowiedź

    Jakbym czytała o sobie, walka z nadprogramowymi kilogramami zajęła mi 1,5 roku. Ważyłam ponad 130kg przy wzroście 175. Dziś waga pokazuje 68kg i jest ten upragniony rozmiar 38 (taka tam próżność :). Zmieniło się całe życie, ale nie żałuję decyzji, mam ful energii, cieszy mnie każdy dzień, wbiegam po schodach bez zadyszki itp. Gratuluję Pani sukcesu i życzę wytrwałości.

  • Odpowiedź

    Ja również gratuluję 😀u mnie ciągła sinusoida wagi😑pięknie schudłam po ciąży, więcej ruchu, zdrowe jedzenie, naprawdę dużo mnie kosztowało osiągnięcie wymarzonej wagi… Chwila nieuwagi i bum… Jestem znowu cięższa o 10 kg… Na dzień dzisiejszy źle się czuje we własnym ciele. Mam nadzieję że znowu znajdę w sobie tą determinację i zacznę walczyć o siebie… Pozdrawiam i jeszcze raz gratuluję 😀

Zostaw komentarz