O mnie

To o czym właściwie jest ten blog? Na pewno nie o odchudzaniu! To o czym? O prawdzie dotyczącej witamin, jedzenia, mitów, jakie boleśnie pokutują w powszechnych opiniach, o głupotach wmawianych nam w szczególności przez producentów wysokoprzetworzonych śmieci, które mają czelność nazywać jedzeniem, o tym co jest eko, a co jest trucizną powoli zabijającą nasz umysł i ciało.

Zacznę od początku, od swojej przemiany….

Przez większość życia byłam klasycznym śmieciojadem, wprost koneserem mrożonek, dań gotowych i zupek chińskich. Gotowanie według śmieciojada? Coś na szybko to mrożonka z mikrofalówki, a coś „na wolniej”? Ta sama mrożonka tylko z piekarnika. Slowfood według śmieciojada? Kawałek tłustej karkówki z sosem (koniecznie z paczki!), do tego frytki, no i warzywo, bo przecież musi być zdrowo. Nie mogę również pominąć wątku związanego z hektolitrami wypitych oranżad, coli i innych chemicznych wielokolorowych płynów.

Gdy sięgam pamięcią wstecz i przypominam sobie, jak potwornie się wtedy czułam… a jak koszmarnie wyglądałam!!! Ile we mnie było złych uczuć, ile nienawiści do świata, samej siebie, ludzi dookoła… A najsmutniejsze było to, jak ja nie zdawałam sobie sprawy z całego mojego nieszczęścia, które oczywiście sama sobie zafundowałam.

Kilogramy zaczęły ciążyć, więc podeszłam do tematu klasycznie – pierwsza wyniszczająca „dieta” – sukces – efekt jojo – druga jeszcze gorsza „dieta” – trochę ciężej – sukces – efekt jojo. Gdy już nosiłam się z zamiarem przypięcia swojemu życiu etykiety nieustającego efektu jojo, wpadłam jeszcze na pomysł oddania się w ręce specjalisty. Pierwsza wizyta u dietetyka całkiem nie najgorzej, pogadaliśmy trochę, trochę motywacji, trochę zaskakujących w tamtym momencie dla mnie informacji o żywieniu.

I przyszedł czas na dietę… Lista zakupów dłuższa niż lista życzeń siedmiolatki do świętego Mikołaja i wiele nieznanych mi pozycji. Olej z lnu… to z tego nie robi się takich wiecznie wygniecionych letnich sukienek? Orzechy macadamia – ma… co? Olej kokosowy – jeżeli chodzi o kokosa to wiedziałam, że robi się z niego wiórki i takie pyszne batoniki. Olej z wytłoczyn…. Z wy… czego?? No nic. Zapłacone – trzeba spróbować, a że lubię wykonywać zadania, to i tym razem bardzo się przyłożyłam. I zaczęła się magia… Gubienie kilogramów to jedno, ale pozbywanie się toksyn z organizmu to drugie. Świat nabrał barw, człowiek nie wiadomo czemu rano zaczął wstawać zadowolony, śmiać się jak głupi do sera, wcale go nie jedząc…

Dalej poszło samo… okazało się, że zdrowe jedzenie może stać się pasją, sposobem na życie, zaraźliwą chemią, która ma zbawienny wpływ na całe życie. Gotowanie stało się odkrywaniem nowych nieznanych kulinarnych lądów, smaków, o których zapychając gębę mrożonkami nawet nie mogłam zamarzyć. Bo niby jak marzyć o smacznym jedzeniu, skoro nie ma się pojęcia o jego istnieniu?

Blogi, książki, portale o zdrowym żywieniu, badania naukowe, literatura fachowa, pochłanianie wiedzy o tym, co jest dobre dla mnie, dla mojego ciała, dla mojego mózgu, mojego samopoczucia. I testy, nieustanne testy, przecież jestem najlepszą dla samej siebie myszką doświadczalną. Czy moringa rzeczywiście jest taka bakteriobójcza? Czy chia pomoże mi zrzucić dwa kilo? Czy maca naprawdę likwiduje zespół stresu przed? O złapałam katar…. to sprawdziłam, jak na niego działa kasza jaglana. I tak już mi zostało. Nieustannie pogłębiam wiedzę o mojej pasji.

I co się w rezultacie zmieniło? Dosłownie wszystko. Pomijam wygląd, bo takie historyjki codziennie serwuje Ewa Chodakowska na swoim facebookowym profilu. Ja zmieniłam spojrzenie na świat, na ludzi, na otaczającą mnie rzeczywistość. Z chodzącej otłuszczonej, sfrustrowanej kulki nerwów, zmieniłam się w kogoś, kogo sama lubię i kto mi się podoba. Z nadętej, wiecznie niezadowolonej, kłótliwej i starej mentalnie baby zamieniłam się w uśmiechniętą i pogodną osobę, która godzinami może przekonywać świat o słuszności swojej pasji. Dziś nie wiem, jakie gotowe zupki i gorące kubki stoją na półkach w sklepach, nie wiem co reklamują w telewizji. Pięćdziesięciocalowy pochłaniacz czasu stał się prezentem dla mamy.

Gdy pudło okradające mnie z czasu zniknęło z mojego życia można było wypełnić ten czas działaniem dla siebie. Zgłębianiem wiedzy o zdrowym życiu i żywieniu, testami na własnej osobie i aktywnym spędzaniem wolnego czasu. Okazało się, że zdania „nie mam czasu na zdrowe gotowanie”, „nie mam czasu na sport”, „nie mam czasu na czytanie tych pierdół o zdrowym stylu życia” były największymi kłamstwami w moim życiu. Kłamstwami, które sama sobie wmówiłam i w które, co gorsza uwierzyłam.

Jaka nagroda mnie za to spotkała? Nowe życie. Nowa jego jakość. Jedną z największych nagród jest inspirowanie innych do zmian i działania dla siebie i swojego zdrowia. Dziś wiem, że nie ma czegoś takiego jak „za późno”. Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć żyć zdrowo, aby odnaleźć nową lepszą jakość życia. Na szczęście matka natura przebacza nam błędy i ma duży margines tolerancji. Dzięki czystej diecie i oczyszczaniu organizmu z toksyn dałam szansę przemówić własnemu ciału.

Czy to oznacza, że już nie jem i nigdy nie zjem śmieciowego jedzenia? Niestety nie jestem zaprogramowanym cyborgiem. Czasem zdarza mi się skończyć z serowym kawałkiem pizzy… Ale to chyba tylko po to, aby przypomnieć sobie, jakie są konsekwencje „czystego organizmu”. „Czyste ciało” bardzo się oburza na śmieci, jakie zostaną mu brutalnie wrzucone do środka. I nie mówię tu o zwykłym poczuciu winy, ale o regularnie złym samopoczuciu.

Zapraszam do lektury i dyskusji,

Klaudia

 

Komentarze (32)

  • Odpowiedź

    dobra lektura , a zarazem dobra motywacja i nowe spojrzenie na to co jemy i jak spędzamy wolny czas:)

    • Dziękuję za Twoją opinię. Mam nadzieję, że lektura bloga będzie dla Ciebie równie dobrą motywacją, jak historia mojej przemiany.

  • Odpowiedź

    no i jestem jako pierwszy komentujący 🙂

  • Odpowiedź

    Super! Piękna historia, oby tak dalej!
    Jak Cie poznałem właśnie takie odniosłem wrażenie „sfrustrowana kulka nerwów, która sama siebie nie lubi i przerzuca to na innych”. Cudownie, że te czasy już za Tobą. Będę odwiedzał regularnie.

    • Dziękuję bardzo za te słowa. Są dla mnie niezwykle ważne!

  • Odpowiedź

    Fajnie zrobione. W myśl powszechnej zasady minimalistycznego przekazu. Częste wpisy. Podoba mi się 🙂

  • Odpowiedź

    Super. Brakuje tylko zdjęć „przed” i „po” – serio !

  • Odpowiedź

    świetnie napisane i świetnie się czyta 🙂 widzę w tym odrobinę siebie pozdrawiam

  • Odpowiedź

    poczytajcie sobie Pepsi eliot bloga jeszcze więcej informacji ale tez dobra polecam

    • Znam i czytam regularnie 🙂

  • Odpowiedź

    Z przyjemnoscia odwiedzilam twoja strone! Polecil mi ja trener z Polski. Rozpoczynam wiec diete IF! Zajrze tu znowu, bardzo ciekawie piszesz, pozdrawiam!

  • Odpowiedź

    Witam 🙂
    pewnie ponad miesiąc temu natrafiłam na Pani bloga, który bardzo mnie zainteresował, dał do myślenia, i jak większości dał motywację do lepszej jakości życia 🙂 i za to bardzo dziękuję. Moja uwaga znacząco wzrosła jeżeli chodzi o czytanie etykiet ze składem danego produktu – bo w końcu nie tylko ja ale i moje córy żywimy się tymi nafaszerowanymi chemią produktami… wrrr….
    Również od miesiąca przeszłam na żywienie IF ale moja waga, hm… wariuje tzn. jednego dnia ważę kg mniej, drugie 2 kg więcej… o co chodzi? Będę wdzięczna za odpowiedź.
    Pozdrawiam Marta

    • Witaj 🙂 bardzo miło mi to czytać 😀 gratuluję zmiany nawyków i mocno trzymam za Ciebie kciuki żeby nie zabrakło Ci motywacji i wytrwałości. Jeżeli chodzi o wahania wagi, to z jednej strony ciężko mi jest precyzyjnie wypowiedzieć się o Twoim przypadku, bo przyczyny takiego stanu rzeczy są na prawdę bardzo różne i uzależnione od wielu zmiennych. Jednakże z moich obserwacji jedną z najczęstszych przyczyn takiego stanu rzeczy jest stan ilości wody w organizmie, który uwielbia wrastać zwłaszcza w czasie przed miesiączką. Dzieje się tak nawet na półtora tygodnia przed wystąpieniem krwawienia. Ale wpływ na ten stan ma również wiele innych czynników z fazą księżyca łącznie 🙂 proponuję Ci lekturę na blogu artykułu poświęconego regulacji nadmiaru wody w organizmie może coś Ci pomoże 🙂

      Serdecznie pozdrawiam
      Klaudia

  • Odpowiedź

    Bardzo dziękuję za odpowiedź 🙂 zaraz się zapoznam z artykułem. Mam nadzieję, że zdrowe odżywianie będzie dla mnie nawykiem i swego rodzaju uzależnieniem 😉 do, którego będę przekonywała innych.
    Proszę nie przestawać pisać 🙂
    Bardzo serdecznie pozdrawiam
    Marta

  • Odpowiedź

    Pani Klaudio, jestem pod wrażeniem:-) zyskała Pani czytelniczkę. W bardzo wyważony sposób pisze Pani o rzeczach, które są dość szokujące ale niestety prawdziwe.
    Pozdrawiam serdecznie!

  • Odpowiedź

    Zaczynam i ja walkę najpierw z wagą, a później ze zmienieniem na stałe złych nawyków żywieniowych na dobre. Poczytam, zobaczę co mogę od Ciebie uszczknąć dla siebie. Będę się u Ciebie doszkalała i motywowała. Trzymaj kciuki 🙂

    • Witaj 🙂

      już mocno trzymam za Ciebie kciuki, a gdybyś miała jakieś pytania lub niedosyt wiedzy po lekturze bloga to pisz i pytaj śmiało 🙂

      Serdecznie pozdrawiam
      Klaudia

  • Odpowiedź

    wiesz … jeszcze znajdź na youtube takie zjawisko jak Marek Taran i…. jeśli znajdziesz czas pójdź na I – stopień i przywróć do życia „swoją kobiecą moc” … jeśli chcesz 🙂

    • Wielkie dzięki! Na pewno obejrzę! 🙂

  • Odpowiedź

    Dziś o 6:00 trafiłam na Pani bloga. Przeczytałam całego od deski do deski i nabrałam jeszcze więcej chęci i motywacji do działania! Mam 20 kg do zrzucenia, od niedawna tygodni jestem na diecie redukcyjnej – z tym, ze robię wszystko na tzw. czuja. W zasadzie to w ciagu dnia wypijam 1 koktajl (szpinak lub jarmuz + owoc + chia) i zjadam 1 sałatkę (warzywa+nabiał) czasami z gotowana lub pieczona ryba, do tego woda w nieograniczonych ilościach + 1 szklanka wody z octem jablkowym.
    Pani teksty wiele mi wyjaśniły, i utwierdziły w dotychczasowych nawykach.
    Bardzo dziękuje za dodatkowego kopa do działania i czekam na więcej!

  • Odpowiedź

    Świetny artykuł o wodzie, wrócę po więcej wiadomości, pozdrawiam 🙂

  • Odpowiedź

    Dzis trafilam na Twojego bloga. Jest swietny, jutro zaczynam od kupienia kielkow, skorzystam tez z innych informacji. Nie musze sie odchudzac, ale moj organizm potrzebuje innych skladnikow odzywczych, np tych chroniacych organizm przed rozwojem komorek nowotworowych czy oczyszczajacych organizm

  • Odpowiedź

    Super inteligencja, dowcip i umiejętność przekazania mega ciekawych info. Z przyjemnością się czyta, oby tylko w praktyce było tak łatwo :))), czego wszystkim życzę, bo WARTO!!!

  • Odpowiedź

    Super ,że są tacy ludzie jak TY , ja nie jadłam tak źle jak Ty . W sumie od 15 roku zycia zaczęłam sama sobie gotować , dużo warzyw , ryż i niewiele mięsa , jednak wciąż zajadałam sklepowe Bounty , Snikersy etc , na studiach jadałam barszczyk knora z torebki na rozgrzanie czy zupki chińskie , uwielbiałam zapiekanki z fast fooda . Po 30 zaczęły się różne dziwne problemy żołądkowe , refluks , zespół jelita drażliwego ( choć tu mam wątpliwości) nieswoiste zapalenie w jelicie grubym. Najpierw łykałam leki , które albo nie pomagały , albo na krótko. Zaczęłam poszukiwania , wprowadziłam do diety kaszę jaglaną , dwa lata temu zrezygnowałam z mięsa( jem ryby) , słodycze sklepowe poszły w odstawkę , ogólnie poza rzadkimi wyjątkami nie jadam białej mąki , cukru , nabiał sporadycznie.
    Z refluksem jest lepiej , z jelitami różnie. Stres jest wciąż moją zmorą- praca + nerwy w domu . Dalej się kształcę w temacie zdrowego żywienia , przykro mi jednak ,że mój partner patrzy na mnie jak na dziwoląga i nieraz były kłotnie z powodu mojej diety. On nie aż tak tragicznie , ale nie rozumie ,że ja chcę inaczej . On ma cukrzycę typu 1 i bierze leki na nadciśnienie , ma za wysoki cholesterol , jednak woli łyknąć tabletkę , niż więcej zmienić w swoim odżywianiu. Niemal zawsze jemy osobno , co nas od siebie też oddaliło , jednak myślę , że bardziej z jego niechęci co moich experymentów kulinarnych, początkowo nazywał moje jedzenie gówno , że śmierdzi oleje kokosowym , było mi bardzo przykro , teraz już ogólnie tego nie robi , jednak często czuć napięcie , gdy ja coś gotuję a on jest w domu. Przecież ja go nie zmuszam do mojej diety , choć czasem mógłby coś nowego ode mnie spróbować.. na zdrowie by mu wyszło

  • Odpowiedź

    Hallo,
    nie należę do osób szczupłych, mam około 15 kg nadwagi, jednak moim głównym problemem jest nadmierne pocenie się. Też tak pani miała? Czasami myślę, że pocę się bardziej niż naprawdę otyłe osoby i to przy minimalnym wysiłku. Ciekawi mnie czy można by jakoś to zredukować poprzez odpowiednią dietę… Co Pani myśli?

    • Witaj 🙂 nigdy nie miałam specjalnie problemu z nadmierną potliwością, ale myślę, że w tym przypadku należy rozważyć również konsultacje u lekarza pierwszego kontaktu.

  • Odpowiedź

    Witam ogladałam pani program dzis i chciałabym miec tyle motywacji co pani>Maz mnie nie wspiera a mam ok 30 kg nadwagi niedoczynnosc tarczycy i sama ;{

  • Odpowiedź

    Jeśli chodzi o pizzę to polecam „Zdrową pizzę orkiszową z mozzarellą i domowym sosem pomidorowym”. To nasza ulubiona fit pizza, obok pizzy orkiszowej z batatami i orzechami nerkowca 🙂 Po takich zdrowych pizzach nie mamy wyrzutów sumienia 🙂 Nie chcę tu spamować linkami do przepisów, ale jeśli ktoś będzie zainteresowany to zapraszam na blog Moja Delicja 🙂

  • Odpowiedź

    Wstyd sie przyznac, ale wlasnie dlatego tu jestem… Jestem Toba sprzed lat, nie jestem jeszcze gruba ale tyje, wszystkie moje nieszczescia w zyciu to wina innych, ja oczywiscie na nic nie mam czasu, nie musze chyba pisac dalej bo znasz to! Szukam tu pomocy i motywacji, chcialabym byc mama i zona, ktora serwuje najlepsze jedzenie a nie pizze z supermarketu prawie codziennie albo makarony, ewentualnie ugotowane jedzenie, ktore jest mega tluste…

  • Odpowiedź

    Witaj-mam pytanie . Mam 55 lat.Od jakiegosc czasu moj brzuch nabiera rozmiarow.Ale to w szybkim tepie.Bardzo mnie to stresuje. Jezdze co najmniej 1,5-2 godzin dziennie na rowerze. Zawsze bylem szczuplym facetem. Nie przybieram na wadze duzo. Tylko ten okropny brzuch. Dowiedzialem sie ostatnio ze mam stluszczona watrobe. Lekarz powiedzial, ze moje wyniki krwi i usg sa dobre i ze nie mam sie co martwic. Nie uzywam alkoholu. Nie jem obfitych posilkow,nie jem tlusto. Bardzo czesto zuje gume, prawie caly dzien.Co moze byc przyczyna?-pozdrawiam Andrzej

    • Andrzej – od razu skojarzyło mi się hasło „pszeniczny brzuch”. Poczytaj coś na internecie /google: „czy pszenica szkodzi”/ może ten trop będzie dobry. Dodatkowo – stłuszczenie wątroby mogą powodować CUKRY.. czyli też mąka i słodycze, gdyż magazynują się one na potrzeby energetyczne „w razie czego” właśnie jako tłuszcz. Jest ciekawy film – „Cały ten cukier”. Ostatnia sprawa – guma to bardziej wredna reklama niż zdrowie 🙁 zawiera słodziki i inną chemię, zneutralizować kwasy na zębach można po prostu wypłukać 2-3 razy usta zwykłą wodą, a nie dodawać sobie chemii niepotrzebnie.. Pozdrawiam, powodzenia.

  • Odpowiedź

    Mam nadzieję, że blog będzie nadal prowadzony. Dopiero go odkryłem szukając informacji o pierdzeniu (pierdzenie przyczyny + pojawia się jako 5 wpis w googlu) . Świetny wpis, tak w ogóle. Resztę wpisów też czytam, ale szkoda, że nie ma ich więcej.

Zostaw komentarz